Droga Kasiu, nie mam już 16 lat i od dawna nie czytam już Bravo, nie śni mi się, że śpię z bratem , nie czepiają się mnie nauczycielki polskiego (no może poza jednym wyjątkiem), nie ocieram sobie kostek u nóg , nie zakochałem się w księdzu , ale za to nauczyłem się kilku fajnych rzeczy. To było jakoś w Krakowie, w dość brzydki deszczowy dzień. Jak zwykle w drodze losowania
wypadło, że ja będę kierowcą (a piwa było niemało). Była dobra kawa, niezbyt dobry rzutnik, był karcher i kamera z Kamerunem, była też taka fajna pani, co robiła innym paniom malowanki buzi, był tez żądny krwi, dziki tłum z różnymi canonami w łapach, były trzy niewiasty przyszłe ofiary bestii z canonami. Byłaś i Ty – mówiłaś, pokazywałaś, tłumaczyłaś , kpiłaś, nauczałaś (no jak byś jeszcze przemieniała wodę w wino, to…..). To był dobry dzień… A to efekty “dobrego dnia”:








by admin
show hide 18 comments